Wróciłam ... Po tak długiej przerwie ... Troche czasu minęło , dużo się zmieniło . Jest dwunasta w nocy a ja pisze jakieś bzdety , kolejna nieprzespana noc ... Ale muszę jakoś żyć . Muszę jakoś żyć dla niej ... Obiecałam i mam zamiar spełniać obiecane rzeczy ... Raz złamałam obietnice , chociaż nieświadomie i nie z takim zamiarem ale złamałam . Przez co ona cierpiała ...Piszę bo ... Musze wylać z siebie wszystko , nie chce bezpośrednio do kogoś ... Wolę tu , to miejsce jest do tego , to miejsce jest do pozostawiania bólu . Chciałabym być "ciepła" ale nie potrafię ... Niektóre osoby wiedzą o czym mówie , jestem chłodna , i to tak strasznie boli ...Chcę być ciepła , dawać ciepło i uśmiech ... Pocieszać . Chciałabym aby ona była szczęśliwa , aby ludzie wokół mnie byli szczęśliwi . Jednakże ja zawsze mam jakieś "ale" i wszystko doprowadzam do płaczu i załamań ... Dlaczego tak musi być ? Nigdy nie mogę sobie odpuścić ... Nie mogę śmiać się przez cały dzień , zawsze jest coś co spieprzy mi nastrój do końca dnia ... Chcę w końcu zacząć żyć normalnie i być normalna . Czasami myślę co będzie za pare lat , czy ona nadal będzie przy mnie ... Czy wytrzyma przy mnie , pomimo tego że bardzo mnie kocha ... To czy da rade , czy wytrzyma z moimi zmianami ... Mało rzeczy może mi dogodzić ... Jest dobrze , gdy ona jest przy mnie , bądź gdy słyszę jej głos . Niby nadal jest źle ... Ale już nie myślę o dziwnych rzeczach tylko myślę już o niej , o tym co było gdy była przy mnie ... O tym co może być gdy będzie przy mnie . Więc muszę się starać , mam dla kogo . Hah łatwo powiedzieć , trudniej uczynić ... Staram się ale tego nie widać ... Co zrobić by w końcu można było dostrzec moje starania ? Coraz bardziej się boję ... Że nie dam rady , że w końcu się poddam . Każdy ma swoje problemy , każdego te problemy bolą ... Tak bardzo jest ciężko zamknąć powieki , gdy czujesz jak szczypią Cię policzki od słonych łez które nie przestają wydostawać się na zewnątrz , gdy serce próbuje wyrwać się z klatki piersiowej , i gdy twoje myśli dokonują mordu i kaleczą Cię w każdy możliwy sposób .
Ciężko jest mi żyć normalnie , gdy nie wiem jak to robić ... Coraz bardziej się denerwuję i nie wiem jak mam nad sobą zapanować ... Źle sie czuje ogólnie , wewnętrznie jak i zewnętrznie . Życie ... Gdy myślę , że mam iść do szkoły wymiotować mi sie chce ... Chcę wyskoczyć przez okno . Nienawidzę jej , nie jestem zawzięta jak inni uczniowie ... Nie bawią mnie klasowe psikusy i nowości szkolne . Nie potrafię czerpać radości z czynności życiowych . Co mam zrobić by śmiać się szczerze z byle czego ?
Zdrowie ... Zdrowie jest do dupy . Wiem że mogło być o wiele wiele gorzej , jednakże jest źle tak jak jest ... Gdy skończyły sie te codzienne silne bóle głowy ... Okazało się że mam coś z kręgosłupem ... Jakieś zmniejszone kostki przez które nie mogę normalnie żyć . Nie mogę zbyt dużo chodzić ani się przemęczać , szkoda że w ogóle nie moge chodzić ... Ból jest tak silny że odbiera mi czucie w nogach , możliwe że uciska mi na nerwy ... No cóż trzeba czekać na dalsze wyniki ... Z pewnością coś jeszcze wyjdzie ... Zaraz się okaże , że mam białaczke - tylko tego mi kuźwa trzeba ;-;
Może jeszcze w najbliższym czasie napiszę coś tu ... Gdy znów nie będę mogła spać ...